30 maj 2009

ulotne...









....czasem, przez ułamek sekundy...
...bywa, że jestemy w stanie zobaczyć cos... co za moment zniknie, zginie na zawsze...
... mam na mysli malunki tworzone cieniem i swiatłem...

Wczoraj weszłam do pokoju i nie mogłam napatrzec się na to, co zobaczyłam...
Zachodzące słońce odbijało sie w owalnym lustrze mojej szafy i poprzez ustawiony w wazonie kwiaty dzikiej marchwi zrobiło mi na ścianie tę ulotną projekcję... doszło do tego jeszcze załamanie swiatła i powstała tęcza...



21 maj 2009

ad hoc...


Trochę pięknej kiczowatej żółci żonkili pieknych ...

ogólnie bez ładu i składu... bo szybko....)))








Ten sam parapet kuchenny)) cebulka na szczypiorek....


i bazylia...




tu to, co pieknego widzę za moim kuchennym oknem)))



18 maj 2009

chwilowo pomocnik....


Na chwilę wrzucam pomocnik, nie działa mi poczta, a muszę szybko komuś pokazać... wymyśliłam, że zrobię to tak, przez mój blog))
Potem zamieszczę ( o ile mam jakies fotki z " w trakcie" prac)
Robiłyśmy ten pomocniczek razem z mama)) wyszedł bardzo fajnie)) Nie dla nas, na sprzedaż... W tym przypadku pomimo, ze cudny))) nie cierpię, ze nie zostawiam go sobie, bo nie mam miejsca)) a mama ma ma juz podobny)))





13 maj 2009

Krzesła i inne sprawy....

Powinnam pozamieszczać trochę zdjeć wiosny i wczesnego lata... tak czuję)) Tym bardziej, że faktycznie jest piękny kwitnący i pachnący czas na łąkach w lasach i ogrodach...

Zrobię to w ciągu najbliższych dni....))

Odkąd porobiłam podczas Wielkanocy zdjęcia aparatem mojej siostry, kompletnie nie akceptuje mojego.... Ile ja sie natrudzić i nachodzić muszę, żeby nie wyszedł efekt "rybiego oka", żeby ostrość złapać na to, co ma być ostre a nie na wszystko wokół.... tak to jest jest, byłam zadowolona z mojego aparatu, nawet z komórki byłam zadowolona, zże takie fantastyczne zdjecia robi... a tu nagle... co sie stało.... ze to zadowolenie mi mineło.... przecież mój aparat robi zdjecia tak samo jak robił, komórka również.... a jednak.....

Problem polega na tym, że zmiany postrzegania pod wpływem pojawienia się jakichś boguducha winnych czynników zewnetrznych, ... dotyczą często innych sfer życia, nie tylko tak banalnych jak aparat....

Ale, żeby nie smęcić, wrzucam fotki z pracy nad krzesełkami..... Oczywiście równiez na sprzedaż.... nie dla mnie niestety.... Kusiły mnie strzaszliwie, by je sobie zostawić... ale dzięki Bogu juz sprzedane i mam problem i rozterki z głowy))))

Były brązowe, lakierowane....

Oczyściłam je do drewna...

Pobejcowałam na jasno ... transparentnie....

i obiłam w jasne materiały.... wyszły pięknie)))